oferty sprzedazy postepowania upaslosciowe publikacje pytania i odpowiedzi

Kontakt

Ireneusz Kaczorek
aka@syntrio.waw.pl

Mirosław Kamiński
m.a.kaminski@syntrio.waw.pl

Dariusz Siewicz
syndyklicencjanr56@gmail.com

Biuro Syndyka
Marzena Borysiak
biuro@syntrio.waw.pl

O nas

Strona internetowa, którą zdecydowali się Państwo odwiedzić w całości poświęcona jest problemom przedsiębiorstwa w kryzysie. Ów kryzys czasem udaje się opanować poprzez sanację, postępowanie naprawcze lub układ z wierzycielami, czasem kończy się upadłością.
Stronę stworzyło trzech aktywnych zawodowo, stale współpracujących ze sobą syndyków z Warszawy: Ireneusz A. Kaczorek, Mirosław A. Kamiński i Dariusz L. Siewicz.
Na jej łamach chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami i poglądami, o których będziemy pisać ale nie ukrywamy, iż przy okazji chcemy dowiedzieć się jak z licznymi problemami w postępowaniach upadłościowych radzą sobie koledzy. Deklarujemy także, iż chętnie odpowiemy na pytania nurtujące przedsiębiorców, którzy popadli w kłopoty. Być może w takim przypadku upadłości jeszcze da się uniknąć.
Na stronie będziemy zamieszczać systematycznie nasze oferty dotyczące sprzedaży majątku objętego masą upadłości w prowadzonych postępowaniach, a także ciekawe propozycje ewentualnej współpracy w ramach działalności gospodarczej kontynuowanej w upadłości.

Publikacje

Wyszukaj publikacje zawierające tekst:
 
wersja do druku
Wykonywanie funkcji syndyka często bywa niebezpieczne.
Prawo Europejskie w praktyce nr 12/2006 r.
Wykonywanie funkcji syndyka często bywa niebezpieczne.

Na prowadzonych przez Prezesów Sądów Okręgowych listach figuruje kilka tysięcy nazwisk potencjalnych kandydatów na syndyków. Aby się na takiej liście znaleźć wszyscy chętni musieli wykazać się spełnieniem wymogów określonych w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 kwietnia 1998 r. w sprawie szczególnych kwalifikacji oraz warunków wymaganych od kandydatów na syndyków upadłości (Dz.U. 55 poz.359 z 1998 r.) Owe wymogi to przede wszystkim wyższe wykształcenie, co najmniej 5 letni staż pracy na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem, potwierdzona dokumentem (egzaminem) znajomość prawa gospodarczego, cywilnego, prawa pracy i finansów oraz właściwe kwalifikacje moralne.
Jak ocenia Ogólnopolska Federacja Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów tylko kilkuset z kilku tysięcy kandydatów (około 10% wszystkich wpisanych na listy) stale wykonuje funkcję syndyka, nadzorcy sądowego czy zarządcy w prowadzonych postępowaniach upadłościowych. Wielu kolegów rezygnuje z jej sprawowania już po pierwszej nieudanej próbie, większość zaś z wpisanych na listy do wyznaczenia na funkcję syndyka w ogóle nigdy nie pretendowało.
Dlaczego zatem tak się dzieje, skoro według obiegowej opinii, w dużej mierze kreowanej przez media, praca syndyka jest łatwa, przyjemna a przede wszystkim doskonale płatna?
Otóż owa obiegowa opinia, jak to zwykle bywa od prawdy jest bardzo odległa.

■ Mityczne zarobki syndyków

Wbrew obiegowym opiniom kwoty faktycznie uzyskiwanych przez syndyków wynagrodzeń wcale nie są wysokie. Nagminnie w tekstach prasowych, świadomie lub nie, pomija się okoliczność, iż syndyk otrzymuje jedno wynagrodzenie za całe postępowanie, które najczęściej trwa kilka lat. Warto wspomnieć, iż zarządzanie najpierw przedsiębiorstwem, potem majątkiem upadłego oraz przeprowadzenie jego likwidacji stanowi w tym czasie tylko niewielką część z licznych czynności i obowiązków, które syndyk zobowiązany jest wykonać.
Według obowiązującego stanu prawnego ustawodawca ograniczył maksymalną wartość wynagrodzenia syndyka do 5% ( brutto - w tym VAT) wartości funduszów masy - czyli faktycznie zlikwidowanego przez syndyka majątku. Nie znaczy to oczywiście, iż sąd nie może przyznać syndykowi mniej. Może i najczęściej tak właśnie robi.
Czy jest to dużo czy mało?
Wysokość maksymalnego, możliwego do uzyskania wynagrodzenia syndyka warto byłoby porównać chociażby z osiąganym przez pośrednika w obrocie nieruchomościami. Otóż pośrednik ów zarabia więcej, często dwukrotnie. Pobiera bowiem prowizję w podobnej wysokości (3-5% netto) i to zarówno od sprzedającego jak i od kupującego.
Rzeczywistego nakładu pracy pośrednika, któremu ktoś powierzył sprzedaż nieruchomości nie da się w ogóle porównać z koniecznym w całym postępowaniu upadłościowym nakładem pracy syndyka.
Podobnie wygląda porównanie z zarobkiem zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Wynagrodzenie jakie oni pobierają od klientów za „zarządzanie” wpłaconymi środkami klienta często jest wyższe od 5-6% powierzonego kapitału. Razem z prowizjami jest to nawet 10%. I nikogo to ani nie dziwi ani nie bulwersuje.
Ani pośrednik w obrocie nieruchomościami, ani zarządzający funduszem inwestycyjnym za swoje działanie nie odpowiada własnym majątkiem.
Syndyk odpowiada – całym osobistym majątkiem.

■Zajęcie „łatwe i przyjemne”

Funkcji wykonywanej przez syndyka nie sposób uczciwie uznać ani za łatwą ani za przyjemną.
Każde postępowanie upadłościowe z natury rzeczy jest inne, upadają przecież zarówno fabryki o rozmaitym profilu produkcji, jak towarzystwa ubezpieczeniowe, banki, spółki osobowe i kapitałowe, wreszcie osoby fizyczne prowadzące samodzielną działalność gospodarczą. We wszystkich tych postępowaniach da się jednak wskazać kilka cech wspólnych. Wszystkie wymagają od syndyka najwyższych kwalifikacji zawodowych, ale także, co nie mniej ważne, wielkiej odwagi i niebywałej wręcz odporności na stres.
Wszystkie wiążą się także z osobistym ryzykiem.

■Niebezpieczna funkcja syndyka

Wykonywanie funkcji syndyka - w postępowaniach upadłościowych obejmujących likwidację majątku dłużnika, czy nadzorcy bądź zarządcy w postępowaniach upadłościowych z możliwością zawarcia układu z wierzycielami wymaga bardzo wysokich kwalifikacji zawodowych (podobnych do kwalifikacji członków zarządu spółek), ale dodatkowo także wszechstronnej interdyscyplinarnej wiedzy z zakresu prawa, ekonomii, finansów, często także wiedzy i doświadczenia inżynierskiego.
Prawdą jest jednak także, iż syndyk z zasady obejmuje zarząd przedsiębiorstwem upadłego w sytuacji najostrzejszego kryzysu finansowego, nabrzmiałego konfliktu upadłego pracodawcy z załogą, wierzycielami, organami administracji, a nawet wymiarem sprawiedliwości.
Wyznaczony przez sąd automatycznie niejako staje się stroną tych konfliktów. Aby je opanować musi wykazać się wyjątkową wręcz odpornością na stres, osobistą odwagą oraz umiejętnością współpracy ze wszystkimi stronami, a także mediacji.
Nie można w tym miejscu nie wspomnieć, iż kolejne, wcale nie mniejsze konflikty syndyk zmuszony jest wywołać sam, a to poprzez dokładne wykonanie bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa upadłościowego i naprawczego.
Wykonując te przepisy syndyk jest wręcz zobowiązany do naruszenia interesu upadłego dłużnika, niektórych wierzycieli a także czasem osób trzecich. I wtedy musi stanąć między przysłowiowym młotem a kowadłem.
Przestrzegając dokładnie przepisów prawa upadłościowego i naprawczego naraża się na agresję, groźby bezprawne, zniszczenie osobistego mienia, czasem zaś nawet na utratę zdrowia a nawet zagrożenie utraty życia.
Jeżeli zaś syndyk kierowanym pod jego adresem groźbom ulegnie wtedy może odpowiedzieć za niedopełnienie obowiązków, oraz ponieść względem wierzycieli upadłego odpowiedzialność odszkodowawczą.

■ Interes upadłego

Obejmując przedsiębiorstwo upadłego syndyk jest zobowiązany dokładnie zbadać wszelkie transakcje upadłego, które miały miejsce w relatywnie krótkim czasie przed złożeniem w sądzie wniosku o ogłoszenie jego upadłości.
I tak bezskuteczne w stosunku do masy upadłości są czynności prawne dokonane przez upadłego w ciągu roku przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, jeżeli były nieodpłatne lub rażąco nieekwiwalentne (art.127 puin).
Cytowany wyżej przepis stosuje się odpowiednio do ugody sądowej, uznania powództwa i zrzeczenia się roszczenia.
Czynności prawne odpłatne dokonane w okresie krótszym od 6-ciu miesięcy przed dniem zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości z małżonkiem, krewnymi, powinowatymi, ale także wspólnikami i podmiotami powiązanymi także są w stosunku do masy upadłości bezskuteczne (art.128 puin).
W przypadku stwierdzenia, iż wynagrodzenie zarządzającego przedsiębiorstwem upadłego jest rażąco wyższe od wynagrodzenia za danego rodzaju pracę syndyk jest zobowiązany złożyć wniosek do sędziego-komisarza o uznanie jego określonej części za bezskuteczne w stosunku do masy upadłości (art.129 puin).
Czynności prawne skutkujące po ogłoszeniu upadłości ich bezskutecznoscią często bywają podejmowane przez nieuczciwych dłużników na krótko przed upadłością w celu „ratowania” majątku przed wierzycielami i są ewidentnym działaniem na ich szkodę.
Zakwestionowanie ich przez syndyka, a w większości przypadków zależy to od jego oceny tych czynności, najczęściej niweczy założony wcześniej plan, przez co powoduje agresywne zachowania upadłego. Poziom tej agresji jest oczywiście proporcjonalny do kwot (często wielkich), o które w danym przypadku chodzi.

■ Interes wierzycieli

Prawdą jest, iż z samej istoty postępowanie upadłościowe jest egzekucją generalną prowadzoną w imieniu wszystkich wierzycieli upadłego.
Wierzyciele jednak niesłychanie rzadko bywają solidarni i co do zasady każdy z nich własny interes przedkłada nad interes całej grupy
W prawie każdym postępowaniu zdarza się, iż część wierzycieli stara się syndyka oszukać, zgłaszając wierzytelności znacznie przekraczające faktycznie im należne, lub też wierzytelności w ogóle nieistniejące.
Bywa, wcale nierzadko, iż tuż przed upadłością niektórzy wierzyciele dogadują się z upadłym i uzyskują zaspokojenie z jego majątku przed innymi wierzycielami.
Bywa także, iż manewrując wierzytelnościami upadłego podejmują próby osiągnięcia sprzecznych z prawem korzyści poprzez potrącenie z własnym długiem.
Nieuznanie przez syndyka roszczeń wierzycieli w całości lub w części często jest powodem konfliktu owocującego skargami kierowanymi do sędziego-komisarza, sądu, ministra sprawiedliwości oraz czasem agresywnymi zachowaniami.

■ Interes pracowników upadłego

Prawo upadłościowe i naprawcze obdarowało pracowników upadłego szczególnymi przywilejami.
Ich roszczenia syndyk umieszcza na liście z urzędu (bez konieczności dokonania samodzielnego zgłoszenia), zaspokaja je w pierwszej kolejności (kategoria pierwsza – art.342 puin). Gdy brak jest środków w masie syndyk ma uprawnie ale i obowiązek do pożyczenia środków na wynagrodzenia z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, które wypłaca zaliczkowo niezwłocznie – często także wtedy gdy nie ma środków nawet na koszty postępowania.
Nie zawsze jednak pracownicy swoją sytuację są w stanie właściwie zrozumieć i ocenić. Bywa, że zamiast rozmowy z syndykiem ogłaszają strajk, a jego samego chcą wywozić z zakładu na taczkach.
Bywa także, wcale nierzadko, niezadowoleni z wysokości wypłat z planu podziału pracownicy upadłego wnoszą masowo pozwy do sądów pracy, czym wydłużają znacznie postępowanie upadłościowe i obiektywnie pogarszają sytuację pozostałych wierzycieli.

■ Interes osób trzecich

Dość często w postępowaniach upadłościowych syndyk jest zobowiązany naruszyć także interes osób trzecich.
Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy osoba trzecia nabyła od upadłego (albo mu sprzedała) jakiś składnik majątkowy w okresie jednego roku przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości, a syndyk uznał, iż transakcja była rażąco nieekwiwalentna.
Jeżeli upadły w zamian za swoje świadczenie otrzymał świadczenie rażąco mniej warte, albo nie otrzymał go wcale wtedy taka czynność prawna jest z mocy prawa bezskuteczna w stosunku do masy upadłości.
Osoba trzecia jest wtedy zobowiązana zwrócić otrzymane od upadłego świadczenie syndykowi, swoje zaś roszczenie może jedynie zgłosić sędziemu-komisarzowi na listę wierzytelności.
Oczywiste jest, iż z takim stanem rzeczy osoba trzecia najczęściej pogodzić się nie chce.

Będąca aktualnie przedmiotem prac w komisji sejmowej ustawa o licencji syndyka, w wersji przygotowanej przez rząd ma drastycznie utrudnić dostęp do „zawodu” syndyka (nie wiadomo dlaczego odwrotnie niż w korporacjach prawniczych) oraz istotnie ograniczyć możliwe do przyznania przez sąd wynagrodzenia za sprawowanie funkcji. Gdyby sejm przyjął ją w przedłożonej wersji, co oczywiście jest możliwe a nawet dość prawdopodobne, może się szybko okazać, iż już wkrótce sądy nie będą miały kogo wyznaczyć syndykiem.
W takim przypadku nieoczekiwanym efektem wprowadzenia nowej regulacji byłoby sparaliżowanie obiektywnie najlepiej i najsprawniej chyba działającego segmentu polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Nie chce mi się wierzyć, by na takim właśnie efekcie mogło ustawodawcy zależeć.

Mirosław A. Kamiński
Autor jest syndykiem, członkiem Stowarzyszenia Praktyków Prawa Upadłościowego i Likwidatorów, rzecznikiem prasowym Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów

SYNTRIO - Doradztwo dla firm w kryzysie.