oferty sprzedazy postepowania upaslosciowe publikacje pytania i odpowiedzi

Kontakt

Ireneusz Kaczorek
aka@syntrio.waw.pl

Mirosław Kamiński
m.a.kaminski@syntrio.waw.pl

Dariusz Siewicz
syndyklicencjanr56@gmail.com

Biuro Syndyka
Marzena Borysiak
biuro@syntrio.waw.pl

O nas

Strona internetowa, którą zdecydowali się Państwo odwiedzić w całości poświęcona jest problemom przedsiębiorstwa w kryzysie. Ów kryzys czasem udaje się opanować poprzez sanację, postępowanie naprawcze lub układ z wierzycielami, czasem kończy się upadłością.
Stronę stworzyło trzech aktywnych zawodowo, stale współpracujących ze sobą syndyków z Warszawy: Ireneusz A. Kaczorek, Mirosław A. Kamiński i Dariusz L. Siewicz.
Na jej łamach chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami i poglądami, o których będziemy pisać ale nie ukrywamy, iż przy okazji chcemy dowiedzieć się jak z licznymi problemami w postępowaniach upadłościowych radzą sobie koledzy. Deklarujemy także, iż chętnie odpowiemy na pytania nurtujące przedsiębiorców, którzy popadli w kłopoty. Być może w takim przypadku upadłości jeszcze da się uniknąć.
Na stronie będziemy zamieszczać systematycznie nasze oferty dotyczące sprzedaży majątku objętego masą upadłości w prowadzonych postępowaniach, a także ciekawe propozycje ewentualnej współpracy w ramach działalności gospodarczej kontynuowanej w upadłości.

Publikacje

Wyszukaj publikacje zawierające tekst:
 
wersja do druku
Gwałtowny spadek liczby upadłości w Polsce – czy aby na pewno mamy się z czego cieszyć?
Prawo europejskie w praktyce nr 8 2006r.
Gwałtowny spadek liczby upadłości w Polsce – czy aby na pewno mamy się z czego cieszyć?

Od kilku już lat da się zaobserwować w Polsce systematyczny spadek liczby ogłaszanych upadłości. Jak podaje, na podstawie danych z sądów rejonowych Rzeczpospolita (Ignacy Morawski, Pomagają pieniądze z Unii i lepsza koniunktura, 14-15 sierpnia br.) w ciągu ostatnich czterech lat liczba upadłości w Polsce zmniejszyła się o połowę.
Nie można oczywiście nie zauważyć zbieżności w czasie owego zjawiska z dwoma istotnymi zdarzeniami: z początkiem obowiązywania nowego prawa upadłościowego i naprawczego – 1 października 2003 r. (ustawa z 28 lutego 2003 r. Dz.U.Nr 60, poz.535), oraz wejściem Polski do Unii Europejskiej (1 maja 2004 r.).
Jak się wydaje jednak zupełnie niesłusznie publicyści ekonomiczni, w tym autor cytowanego artykułu zamieszczonego w Rzeczpospolitej, zjawisko widzą jako sukces polskiej gospodarki a jego przyczynę wskazują w lepszej koniunkturze gospodarczej, napływających z Unii środkach pomocowych, wzroście PKB itp.

Warto na wstępie niniejszych rozważań przypomnieć, iż wbrew obiegowym opiniom, ogłoszenie upadłości z założenia nie jest wcale karą dla rzetelnych przedsiębiorców, którym po prostu się nie powiodło.
Paradoksalnie trzeba ją obiektywnie widzieć raczej jako nagrodę, ostatnie możliwe honorowe wyjście z kłopotów, dające szansę uczciwego, nadzorowanego przez sąd rozliczenia się z wierzycielami oraz uniknięcia przez przedsiębiorców osobistej odpowiedzialności, zarówno majątkowej jak i karnej.
Ogłaszane upadłości wcale nie niszczą gospodarki, jak często się uważa, ale i pisze, lecz poprzez eliminację z obrotu gospodarczego podmiotów słabych, zadłużonych ponad miarę i niewydolnych powodują raczej jej uzdrowienie.
W tym sensie upadłość działa na gospodarkę w sposób podobny do selekcyjnego odstrzału chorych zwierząt w lesie, trzeba to zrobić w porę, aby uniknąć zarażenia i degeneracji całego stada, a przez to powstania znacznie większych strat.

We wszystkich państwach, w których zadekretowano prawnie swobodę działalności gospodarczej każdego dnia powstają nowe podmioty gospodarcze – przedsiębiorstwa. W okresie gdy koniunktura jest lepsza, a z taką sytuacją mamy aktualnie do czynienia, z zasady przedsiębiorstw powstaje więcej.
W zeszłym roku zostało zarejestrowanych w Polsce 260 000 nowych przedsiębiorstw. Oczywiste jest, iż duża część z nich nie przeżyje - w tym samym roku wyrejestrowano 215 000 przedsiębiorstw.
Jak zatem można rozsądnie zinterpretować zaobserwowany gwałtowny spadek liczby ogłaszanych upadłości w powiązaniu z dynamicznym wzrostem liczby nowopowstających przedsiębiorstw ?
Czy jest to faktycznie zjawisko pozytywne i czy powinniśmy się z takich wskaźników cieszyć?

Wydaje się, iż niestety odpowiedź na tak zadane pytania nie może być twierdząca. Wzrost liczby nowopowstających przedsiębiorstw zawsze niesie ze sobą bowiem wzrost liczby przedsiębiorstw zaprzestających działalności. I nie ma w tym nic dziwnego. Nie każdy do biznesu ma talent, nawet jeżeli jemu tak się wydaje. Na rynku z zasady nikt nie funkcjonuje sam, nie każdy jest zatem w stanie poradzić sobie z działaniami konkurencji. Błednie także może zostać określona misja przedsiębiorstwa.
Jeżeli zatem w liczbach bezwzględnych rośnie liczba przedsiębiorców, to tych którzy sobie nie radzą także musi być więcej, a to musi to powodować wzrost liczby upadłości.

Jak już wspomniano na wstępie upadłość nie jest dla przedsiębiorcy karą, lecz raczej nagrodą. Jednak upadłość sąd może ogłosić wyłącznie na wniosek: samego przedsiębiorcy – dłużnika, albo jego wierzycieli.
Warunkiem zaś ogłoszenia upadłości (a nie oddalenia wniosku) jest zaistnienie tzw. pozytywnych przesłanek do ogłoszenia upadłości i jednocześnie brak przesłanek negatywnych.
Upadłość sąd ogłasza wobec dłużnika, który stał się niewypłacalny (art.10 puin), a jest on niewypłacalny, jeżeli nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań (art.11.1 puin), a gdy jest on osobą prawną także wtedy, gdy jego zobowiązania przekraczają wartość jego majątku (art.11.2 puin).
Sąd nie może ogłosić upadłości (musi oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości) jeżeli stwierdzi, iż majątek niewypłacalnego dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania. (art.13.1 puin).
Na mocy art.21.1 puin dłużnik jest zobowiązany, nie później niż w terminie dwóch tygodni
Od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości.

Liczba ogłoszonych przez sądy upadłości zależy więc w największej mierze nie od koniunktury gospodarczej, lecz raczej od skłonności przedsiębiorców do zachowań praworządnych, w tym przypadku od wywiązywania się przedsiębiorców z obowiązku składania wniosków o ogłoszenie upadłości w terminie. I ewidentnie winna rosnąć z rosnącą liczbą przedsiębiorstw.
Skłonność owa nigdy (począwszy od 1989 r.) nie była wśród polskich przedsiębiorców zbyt wielka, a dodatkowo jak się wydaje osłabiło ją w znacznym stopniu wejście w życie nowego prawa upadłościowego i naprawczego, a sytuację utrwaliła także niezmienna od lat tolerancja społeczna i będąca jej funkcją tolerancja wymiaru sprawiedliwości dla nagannych zachowań przedsiębiorców.

Prawo upadłościowe i naprawcze w stosunku do regulacji obowiązującej dotąd (Rozporządzenie Prezydenta RP z 24 października 1934 r.) wniosło kilka istotnych zmian, które niestety na dobre obrotowi gospodarczemu nie wyszły.

Do zmian tych należy zaliczyć przede wszystkim:

1.Likwidację odrębnego postępowania układowego, prowadzonego dotąd na podstawie Rozporządzenia Prezydenta RP z 24 października 1934 r. prawo o postępowaniu układowym i włączenie procedur układowych do postępowania upadłościowego, zamiast zwiększyć ilość uzdrawiających przedsiębiorstwa zawartych z wierzycielami układów przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego.
Do czasu zmiany prawa przedsiębiorcy chętnie korzystali z możliwości zawarcia układu z wierzycielami, broniąc swoje podmioty w ten sposób przed upadłością i likwidacją.
Podania o otwarcie postępowania układowego składali chętniej w terminie, bo musieli dodatkowo wykazać, iż przyczyna kryzysu przedsiębiorstwa była obiektywna i niezależna od działania zarządzającego.
Od kilku lat znacznie więcej wniosków jest składanych z tak wielkim opóźnieniem, że z powodu braku środków na koszty postępowania ogłosić upadłości sąd najczęściej już nie może.

2.Zmianę w zakresie postępowania stygmatyzacyjnego. W regulacji uchylonej sąd mógł i powinien z urzędu wszcząć postępowanie o ukaranie nierzetelnego przedsiębiorcy zakazem prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, po zmianie może to uczynić jedynie na wniosek osoby uprawnionej.
Wniosków tych jest zbyt mało. Takie postępowanie praktycznie winno być wszczynane w każdym przypadku, gdy sąd stwierdzi istotne spóźnienie w wykonaniu obowiązku złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości przez dłużnika, w zasadzie zawsze gdy sąd musi oddalić wniosek ze względu na brak majątku na koszty postępowania.

Powszechna tolerancja społeczna dla lekceważenia praw wierzycieli i odwlekania, w drastycznych przypadkach nawet o kilka lat, wykonania obowiązku złożenia przez przedsiębiorcę – dłużnika wniosku o ogłoszenie upadłości powoduje, iż większość wniosków przedsiębiorcy składają dopiero wtedy, gdy żadnym majątkiem przedsiębiorstwo już nie dysponuje.
Swoje naganne zachowanie najczęściej tłumaczą chęcią ratowania przedsiębiorstwa oraz z reguły także ochroną miejsc pracy, choć tak naprawdę z zasady chronią głównie własne wynagrodzenia i osobiste majątki.
Praworządne zachowania obywateli, także przedsiębiorców winno wymuszać państwo poprzez skuteczne ale i nieuchronne działanie swoich organów – w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Nierzetelny przedsiębiorca, który nie wypełnia nałożonych prawem obowiązków musi wiedzieć, iż przewidziana w przepisach dolegliwa odpowiedzialność zarówno majątkowa jak i karna nie jest fikcją, lecz z dużym prawdopodobieństwem może go spotkać.
Wtedy wzrośnie natychmiast odsetek przedsiębiorców praworządnych a liczba upadłości przestanie gwałtownie spadać.

Statystyki, jeżeli je tylko poprawnie zinterpretować, na temat sytuacji gospodarczej potrafią powiedzieć wiele, ale wcale nie wszystko.
Autora cytowanego na wstępie tekstu z Rzeczpospolitej cieszy fakt ogłoszenia jedynie 800 upadłości w 2005 r., gdy zarejestrowano w tym samym czasie 260 000 nowych firm, a wyrejestrowano 215 000.
Ciekaw jestem czy Autor wie co się dzieje z firmami, które przez ostatnie kilka lat faktycznie zaprzestały działalności gospodarczej, a nie mogły zostać wykreślone z rejestrów, bo nie spłaciły zobowiązań wobec wierzycieli.
Co najmniej dziesiątki tysięcy takich firm, nie mających zdolności likwidacyjnej ani upadłościowej, których majątek składa się z kilku kartonów dokumentów formalnie istnieje i będzie istnieć długo jeszcze wyłącznie w statystykach.
Spora część z nich to te, które poprawiły – zmniejszyły liczbę upadłości w ostatnich latach.

Mirosław A. Kamiński
Autor jest syndykiem, członkiem Stowarzyszenia Praktyków Prawa Upadłościowego i Likwidatorów, rzecznikiem prasowym Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów

SYNTRIO - Doradztwo dla firm w kryzysie.