oferty sprzedazy postepowania upaslosciowe publikacje pytania i odpowiedzi

Kontakt

Ireneusz Kaczorek
aka@syntrio.waw.pl

Mirosław Kamiński
m.a.kaminski@syntrio.waw.pl

Dariusz Siewicz
syndyklicencjanr56@gmail.com

Biuro Syndyka
Marzena Borysiak
biuro@syntrio.waw.pl

O nas

Strona internetowa, którą zdecydowali się Państwo odwiedzić w całości poświęcona jest problemom przedsiębiorstwa w kryzysie. Ów kryzys czasem udaje się opanować poprzez sanację, postępowanie naprawcze lub układ z wierzycielami, czasem kończy się upadłością.
Stronę stworzyło trzech aktywnych zawodowo, stale współpracujących ze sobą syndyków z Warszawy: Ireneusz A. Kaczorek, Mirosław A. Kamiński i Dariusz L. Siewicz.
Na jej łamach chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami i poglądami, o których będziemy pisać ale nie ukrywamy, iż przy okazji chcemy dowiedzieć się jak z licznymi problemami w postępowaniach upadłościowych radzą sobie koledzy. Deklarujemy także, iż chętnie odpowiemy na pytania nurtujące przedsiębiorców, którzy popadli w kłopoty. Być może w takim przypadku upadłości jeszcze da się uniknąć.
Na stronie będziemy zamieszczać systematycznie nasze oferty dotyczące sprzedaży majątku objętego masą upadłości w prowadzonych postępowaniach, a także ciekawe propozycje ewentualnej współpracy w ramach działalności gospodarczej kontynuowanej w upadłości.

Publikacje

Wyszukaj publikacje zawierające tekst:
 
wersja do druku
Licencja tylko dla wybranych.
Gazeta Prawna nr 150 dn. 03.08.2006r.
POSTĘPOWANIE UPADŁOŚCIOWE WERYFIKACJA OSÓB PEŁNIĄCYCH FUNKCJĘ SYNDYKA

Licencja tylko dla wybranych

Egzamin na licencję syndyka muszą zdawać wszyscy. Potrzebne jest jednak doświadczenie w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt ustawy o licencji syndyka. Obowiązek jej uchwalenia wynika wprost z dyspozycji ustawy z 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze (Dz.U. nr 60, poz. 535 ze zm. – dalej pun). Projekt ustawy o licencji syndyka nie jest pierwszą próbą wywiązania się rządu z ustawowego obowiązku. Poprzedni, także rządowy projekt ustawy był gotowy do głosowania. Sejm IV kadencji nie zdążył ustawy przyjąć. Nowy minister sprawiedliwości z poprzedniego projektu nie skorzystał. Został stworzony projekt całkowicie nowy.

Różnice w definicjach

Czym różni się projekt obecnie opublikowany od projektu przyjętego już przez komisję sejmową w ubiegłej kadencji?

Niewątpliwie oba projekty podejmują próbę wywiązania się z obowiązku ustawowego nałożonego prawem upadłościowym i naprawczym. Jednocześnie oba dotknięte są w pewnym zakresie tym samym grzechem. Autorzy obu projektów zdają się nie przyjmować do wiadomości konieczności przyjęcia wcześniej lub choćby równolegle z ustawą o licencji syndyka ustawy o syndykach.

Ignorują tym samym fakt, iż brak takiej regulacji od lat powoduje prawny bałagan i sytuację, w której nikt właściwie nie potrafi autorytatywnie przesądzić, kto to właściwie jest syndyk i jaka jest jego pozycja w całym systemie prawnym, jakie właściwie ma on prawa i jakie obowiązki (poza tymi w postępowaniu sądowym). Czy jest to faktycznie funkcjonariusz publiczny, jak zdają się uważać autorzy opublikowanego aktualnie projektu, czy też osoba fizyczna prowadząca samodzielną działalność gospodarczą – przedsiębiorca wykonujący zlecenie na rzecz sądu, jak twierdzi w interpretacji ustawy o podatku od towarów i usług minister finansów. Czy w końcu zatem jest to wolny zawód, czy może tylko okazjonalnie wykonywana funkcja w postępowaniu sądowym.

Zaniechanie w uchwaleniu postulowanej od wielu lat ustawy o syndykach powoduje, iż zupełnie co innego wynika z ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze, co innego z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, o podatku od towarów i usług, podatku dochodowym od osób fizycznych i ustawy o ZUS. Każda z wymienionych regulacji tworzy więc własne definicje na własne potrzeby i z reguły pozostają one w kolizji z tymi z pozostałych regulacji.

Wynagrodzenia syndyka

Zarówno poprzednio, jak i teraz autorzy projektu podeszli do sprawy bardzo formalnie. Projekt poprzedni, teraz już historyczny, w znacznym zakresie wykraczał poza ramy ustalone prawem upadłościowym i naprawczym, projekt aktualny z kolei zupełnie niepotrzebnie zajmuje się także zmianami ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze oraz kodeksu karnego, z materią samej ustawy o licencji syndyka nie mającymi nic wspólnego.

Według art. 157 par. 3 ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze ustawodawca winien określić w ustawie o licencji jedynie tryb i zasady wydawania licencji syndyka.

Aktualny projekt ustawy o licencji syndyka, z niezrozumiałych zupełnie względów przy okazji wnosi niejako tylnymi drzwiami istotne zmiany do innych ustaw, a zmiany te mają się nijak do materii ustawy – zarówno do trybu, jak i zasad wydawania licencji syndyka. Taką zmianą jest nowelizacja sposobu wynagradzania syndyka, stworzenie możliwości karania go drakońską grzywną przez sędziego komisarza, czy dopisania syndyka do grupy funkcjonariuszy publicznych poprzez zmianę art. 115 par. 13 ust. 3 kodeksu karnego.

Próba zmian wybranych przepisów prawa upadłościowego i naprawczego dopisana do projektu ustawy o licencji syndyka musi wywoływać zdumienie, w sytuacji gdy równolegle do szerokich konsultacji społecznych został przekazany projekt dużej nowelizacji tej ustawy.

Czyżby autorzy obu rządowych projektów mieli problemy z komunikacją?

Egzamin obowiązkowy

Najistotniejszą różnicę między poprzednim i nowym projektem ustawy o licencji syndyka widzieć chyba należy w sposobie potraktowania przez ustawodawcę środowiska praktyków prawa upadłościowego.

Projekt poprzedni środowisko praktyków upadłościowych – zarówno syndyków, jak i sędziów orzekających w sprawach upadłościowych traktował w sposób zdecydowanie bardziej podmiotowy. Ustawodawca najwyraźniej deklarował chęć czerpania z jego wiedzy, kwalifikacji i doświadczenia zawodowego.

Jak się wydaje w tym właśnie celu przewidział obowiązkowy udział w powoływanych także przez ministra sprawiedliwości komisjach egzaminacyjnych sędziów orzekających w sprawach upadłościowych i doświadczonych syndyków. W nowym projekcie taki zapis nie istnieje.

Można odnieść wrażenie, iż jego autorzy są przeświadczeni, iż urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości sami wszystko wiedzą najlepiej.

Projekt poprzedni przewidywał możliwość zwolnienia z obowiązku złożenia egzaminu na licencję syndyka pod pewnymi warunkami, m.in. sędziów, prokuratorów, radców prawnych, biegłych rewidentów oraz gwarantował zachowanie praw nabytych przez aktywnych zawodowo, doświadczonych syndyków.

Według projektu aktualnego egzamin muszą złożyć wszyscy, zaś niektóre grupy zawodowe w tym byli sędziowie, prokuratorzy, radcy prawni itp., co jest zupełnie niezrozumiałe, zostali praktycznie w ogóle wyłączeni z możliwości ubiegania się o licencję syndyka.

Niezbędny trzyletni staż

Według art. 3 ust. 7 projektu (od którego nie przewiduje się żadnych odstępstw) warunkiem koniecznym do uzyskania licencji syndyka jest bowiem wykazanie się trzyletnim stażem w zarządzaniu przedsiębiorstwem lub jego częścią w okresie 15 lat przed złożeniem wniosku o licencję syndyka.

Oczywiste jest, iż ani sędziowie, ani prokuratorzy, ani radcy prawni z zasady takim stażem wykazać się nie będą mogli.

Ten sam przepis, co wydaje się kuriozalne, wyklucza z możliwości ubiegania się o przyznanie licencji także najbardziej doświadczonych syndyków, tych, którzy od piętnastu lat nieprzerwanie sprawują funkcję w kolejnych postępowaniach.

Czy aby na pewno o taką właśnie selekcję kandydatów Ministerstwu Sprawiedliwości chodziło?

I na koniec jeszcze o delegacji dla ministra sprawiedliwości, którą autorzy najnowszego projektu zechcieli umieścić w przepisie art. 8 ust. 1. Przepis ów upoważnia ministra do określenia w drodze rozporządzenia warunków dopuszczenia kandydata do egzaminu z uwzględnieniem potrzeby weryfikacji osoby przystępującej.

Wprawdzie nie bardzo wiadomo jakie to, ponad te wskazane w projekcie ustawy o licencji syndyka, warunki miałby minister sprawiedliwości jeszcze określić, ani też o jakiej właściwie i przez kogo przeprowadzonej weryfikacji osoby przystępującej w przepisie jest mowa, ale przyznać trzeba, iż zapis taki brzmi groźnie i fatalnie się kojarzy.

Mirosław A. Kamiński
Autor jest syndykiem, członkiem Stowarzyszenia Praktyków Prawa Upadłościowego i Likwidatorów, rzecznikiem prasowym Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów

SYNTRIO - Doradztwo dla firm w kryzysie.