oferty sprzedazy postepowania upaslosciowe publikacje pytania i odpowiedzi

Kontakt

Ireneusz Kaczorek
aka@syntrio.waw.pl

Mirosław Kamiński
m.a.kaminski@syntrio.waw.pl

Dariusz Siewicz
syndyklicencjanr56@gmail.com

Biuro Syndyka
Marzena Borysiak
biuro@syntrio.waw.pl

O nas

Strona internetowa, którą zdecydowali się Państwo odwiedzić w całości poświęcona jest problemom przedsiębiorstwa w kryzysie. Ów kryzys czasem udaje się opanować poprzez sanację, postępowanie naprawcze lub układ z wierzycielami, czasem kończy się upadłością.
Stronę stworzyło trzech aktywnych zawodowo, stale współpracujących ze sobą syndyków z Warszawy: Ireneusz A. Kaczorek, Mirosław A. Kamiński i Dariusz L. Siewicz.
Na jej łamach chcemy podzielić się naszymi doświadczeniami i poglądami, o których będziemy pisać ale nie ukrywamy, iż przy okazji chcemy dowiedzieć się jak z licznymi problemami w postępowaniach upadłościowych radzą sobie koledzy. Deklarujemy także, iż chętnie odpowiemy na pytania nurtujące przedsiębiorców, którzy popadli w kłopoty. Być może w takim przypadku upadłości jeszcze da się uniknąć.
Na stronie będziemy zamieszczać systematycznie nasze oferty dotyczące sprzedaży majątku objętego masą upadłości w prowadzonych postępowaniach, a także ciekawe propozycje ewentualnej współpracy w ramach działalności gospodarczej kontynuowanej w upadłości.

Publikacje

Wyszukaj publikacje zawierające tekst:
 
wersja do druku
Odpowiedzialność syndyka, czyli Kowal zawinił a Cygana jak najbardziej powiesić mogą
Gazeta Sądowa nr 5 - maj 2006r.
Odpowiedzialność syndyka, czyli Kowal zawinił a Cygana jak najbardziej powiesić mogą.

Sprawujący funkcję w postępowaniu upadłościowym syndyk ponosi odpowiedzialność materialną za szkodę wyrządzoną na skutek nienależytego wykonywania swoich obowiązków. I tej zasady nie sposób kwestionować.
Jednak wadliwa, jak się wydaje konstrukcja przepisów prawa upadłościowego i naprawczego może powodować, iż syndyk może ponieść odpowiedzialność także za nie swoje winy.

Zgodnie z art.160 prawa upadłościowego i naprawczego, dalej pun (ustawa z dnia 28 lutego 2003 r., Dz.U. Nr 60, poz.535 z póz. zmianami):
„1.W sprawach dotyczących masy upadłości syndyk, zarządca oraz nadzorca sądowy dokonują czynności na rachunek upadłego, lecz w imieniu własnym.
2. Syndyk, nadzorca sądowy i zarządca nie odpowiadają za zobowiązania zaciągnięte w sprawach masy upadłości.
3. Syndyk, nadzorca sądowy i zarządca odpowiadają za szkodę wyrządzoną na skutek nienależytego wykonywania obowiązków.

W poprzednio obowiązujących przepisach – Rozporządzeniu Prezydenta RP z 24 października 1934 r., dalej pu, kwestia odpowiedzialności syndyka i zarządcy była w art. 102 uregulowana podobnie, według brzmienia przepisu: „ Syndyk i zarządca odpowiadają za szkodę wyrządzoną niesumiennym pełnieniem obowiązków.”

Faktem bezspornym jest, iż obowiązująca aktualnie ustawa w stosunku do regulacji dotychczasowej w znacznym stopniu (według jednych słusznie, według innych przeciwnie) ograniczyła kompetencje zarządcze syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy przekazując wszystkie najistotniejsze decyzje sędziemu-komisarzowi.
Faktem jest także, że odpowiedzialność materialną za ewentualne negatywne skutki tych decyzji w całości może ponieść wyłącznie syndyk, nadzorca sądowy lub zarządca.

Zgodnie z art.152 pun „Sędzia-komisarz kieruje tokiem postępowania, sprawuje nadzór nad czynnościami syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy, oznacza czynności, których syndykowi, nadzorcy sądowemu albo zarządcy nie wolno wykonywać bez jego zezwolenia lub bez zgody rady wierzycieli, jak również zwraca im uwagę na popełnione przez nich uchybienia.”
Owego zezwolenia może zatem wymagać wykonanie dokładnie każdej czynności zarządczej, także wtedy, gdy ustawa takiego zezwolenia w konkretnej sprawie nie wymaga.
Ograniczmy się jednak do przypadków gdy podjęcie decyzji zarządczej wymaga zgody sędziego-komisarza na podstawie przepisu ustawy, a odpowiedzialność za decyzję błędną lub choćby tylko spóźnioną może ponieść jedynie syndyk, nadzorca lub zarządca.

I tak, zgodnie z art. 179 pun „1.Syndyk za zezwoleniem sędziego-komisarza może zatrudnić inne osoby lub zlecić wykonanie czynności innym osobom, jeżeli jest to niezbędne dla zabezpieczenia i likwidacji majątku upadłego.
2. Wydając zezwolenie, o którym mowa w ust.1., sędzia-komisarz określa górną granicę wynagrodzenia dla osób wykonujących te czynności.”

Dość łatwo w tym przypadku jest mi sobie wyobrazić sytuację, gdy postępując zgodnie z cytowanym wyżej przepisem po wizji lokalnej majątku upadłego syndyk niezwłocznie wystąpi do sędziego-komisarza o wyrażenie zgody na zatrudnienie ludzi do ochrony obiektu położonego w drugim końcu Polski, a do ich zatrudnienia nie dojdzie, bo np. górna granica wynagrodzenia określona przez sędziego-komisarza okaże się zbyt niska lub też do szkody w majątku na skutek kradzieży bądź pożaru dojdzie w czasie oczekiwania przez syndyka na decyzję w sprawie.
Za przyczynę powstania szkody w tym przypadku niewątpliwie uznany zostanie brak dozoru. Odpowiedzialnym za zabezpieczenie majątku jest syndyk (art.173. pun) jednak narzędzia prawne jakimi dysponuje by mógł się z tego obowiązku skutecznie wywiązać są oczywiście niewystarczające.

Z dość podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku ustalenia składu masy upadłości i rozpoznaniem wniosków o wyłączenie z masy upadłości.
Zgodnie z art.70. pun „Składniki mienia nienależące do majątku upadłego podlegają wyłączeniu z masy upadłości.”
Na podstawie art.73.2. pun „Sędzia-komisarz rozpoznaje wniosek o wyłączenie z masy upadłości w terminie jednego miesiąca od dnia jego złożenia po wysłuchaniu syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy.”
Na podstawie art. 74.1.pun „W razie oddalenia wniosku o wyłączenie z masy upadłości wnioskodawca może w drodze powództwa żądać wyłączenia mienia z masy upadłości.”
Gdy zaś w rezultacie wnioskodawca spór wygra, odzyska rzecz, lub zgodnie z art.71.2 pun świadczenie wzajemne, które ze sprzedaży uzyskał syndyk. Będzie mógł jednak także dochodzić odszkodowania od sprawcy szkody – syndyka, nadzorcy sądowego albo zarządcy.
Jego szkoda może bowiem obejmować zgodnie z dyspozycją art.361 kodeksu cywilnego nie tylko straty, które wnioskodawca poniósł, ale także utracone korzyści, które mógł on uzyskać z używania rzeczy, w czasie gdy jej nie posiadał lub różnica między uzyskanym przez syndyka świadczeniem wzajemnym (gdy w trakcie postępowania syndyk likwidując masę upadłości rzecz sprzedał) a faktyczną wartością rzeczy.
Z powodu upadłości dłużnika co do zasady prawie zawsze wierzyciele ponoszą straty. Nie można się zatem szczególnie dziwić, że są z tego powodu sfrustrowani i zawsze chętnie za poniesione straty kogoś zechcą obarczyć odpowiedzialnością. Zgodnie z prawem upadłościowym i naprawczym odpowiedzialności owej mogą dochodzić jedynie od syndyka.
W każdym z opisanych wyżej przypadków syndyk oczywiście przed sądem może się bronić wykazując, iż za powstałą szkodę nie ponosi winy, że swoje obowiązki wykonał bezzwłocznie i rzetelnie.
Jego sytuacja procesowa zawsze jednak będzie trudna, jeżeli bowiem nie on zawinił to kto? Wskazanie w procesie jako winnego szkody sędziego-komisarza lub sądu (będącego faktycznym pracodawcą syndyka) z oczywistych powodów zawsze będzie dla syndyka ryzykowne.
Rozpoznający racje syndyka sąd może je uznać – tak stało się w rozstrzygnięciu powództwa pewnej firmy leasingowej przeciwko syndykowi – wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z dnia 12 kwietnia 2005 r. sygn. akt I C 731/03 oddalający powództwo lub ich nie uznać – wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 18 listopada 2005 r. sygn. akt I A Ca 1150/05 w tej samej sprawie.

Według wiedzy autora w przywołanej sprawie syndyk zapowiedział wniesienie kasacji.

Mirosław A. Kamiński
Autor jest syndykiem, członkiem Stowarzyszenia Praktyków Prawa Upadłościowego i Likwidatorów, rzecznikiem prasowym Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Syndyków i Likwidatorów

SYNTRIO - Doradztwo dla firm w kryzysie.